Dystopia, utopia, antyutopia –
mogą być jak modelowe hasła do prezentacji
filmowej architektury – wizualnej formy nieuchronnej przyszłości. Odrealniony Paryż
w „Alphaville” Godarda, przestrzenny śmietnik „Blade runnera” R. Scotta czy szklana monotonia „Matrixa” to samo zło – krajobrazy przestrzenne nie są tu obrazem nastroju bohaterów, są rzeczywistym kontekstem, logicznie spójną wizją przyszlej egzystencji, architekturą „na jutro”. Ale to tylko jedna
z możliwych opcji. Przyszłość nie zawsze musi mieć katastroficzny podtekst, a futurologiczna wizja architektury nie zawsze musi być
„po ciemnej stronie mocy”...